Moje świadectwo
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
Moje świadectwo
Moje życie nigdy nie było proste. Od początku musiałam uczyć się godzić z tym, w jakim jestem stanie i z tym, jak nierówne potrafi być życie. Przeszłam wiele etapów — i jak część z Was wie, opisywałam to już nie raz. Szkoła zawsze mnie przerastała, a jednocześnie Bóg był tą siłą, która pchała mnie naprzód. Dzięki Niemu nie zatrzymałam się, a ludzie wokół — przyjaciele, nie zawsze najbliżsi — próbowali razem ze mną radzić sobie z moją diagnozą i tym, co przynosiła.
Przez lata wyjeżdżałam na rekolekcje do pewnego ośrodka. To właśnie tam zaczęłam godzić się z odejściem bliskich mi osób i z tym, że życie czasem prowadzi nie tam, gdzie chcemy. Poznałam tam wielu przyjaciół — dobrych, empatycznych, prawdziwych. Był tam też jeden ksiądz, który rozumiał niepełnosprawność głęboko i szczerze, jakby znał ją od środka. Dzięki niemu zbliżyłam się do Boga. Uczył nas, że niepełnosprawność nie jest końcem świata, że nasze życie nadal ma sens i wartość. Że my mamy wartość.
Te rekolekcje leczyły samotność. Ludzie, których tam spotykałam, pomagali odkrywać siłę, którą w sobie nosimy, choć czasem ukrytą bardzo głęboko. Księża, wolontariusze, uczestnicy — wszyscy tworzyli miejsce, w którym czułam się bezpieczna.
Z czasem jednak drogi ludzi się rozchodzą. Każdy idzie dalej. I wtedy znów trzeba zmierzyć się z ciszą, ze świadomością, że zostaje się bardziej samemu. To trudne. Czasem aż boli uwierzyć, że Bóg nie jest obojętny na nasze wnętrze. A jednak wierzę, że jest — bo inaczej nie spotkałabym tylu dobrych ludzi po drodze.
I chcę powiedzieć coś jeszcze, coś bardzo ważnego.
Osoby takie jak ja potrzebują kontaktu. Relacja jest dla nas jak powietrze — daje siłę, uspokaja, podnosi na duchu. A jednocześnie nie chcemy przeszkadzać księżom, wolontariuszom czy znajomym z rekolekcji. Wiemy, że mają swoje życie, obowiązki, czasem brakuje im czasu i energii.
Ale dobrze by było, gdyby także oni — kiedy mogą, kiedy mają chwilę — odezwali się pierwsi. Czasem jedno krótkie „jak się trzymasz?” potrafi zmienić cały dzień. My często nie wiemy, czy wolno nam pisać, czy nie przeszkadzamy… a mimo to naprawdę bardzo potrzebujemy tej nitki kontaktu, która kiedyś nas łączyła.
To nie jest pretensja. To szczera prośba.
Relacja to droga w dwie strony — i jeśli ktoś zrobi krok w naszą stronę, naprawdę znaczy to więcej, niż można sobie wyobrazić.
Dziękuję za uwagę.
Dziękuję, że jesteście. 💛
Do zobaczenia — choćby w sercu.
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje

Komentarze
Prześlij komentarz