Moje świadectwo
Moje świadectwo Moje życie nigdy nie było proste. Od początku musiałam uczyć się godzić z tym, w jakim jestem stanie i z tym, jak nierówne potrafi być życie. Przeszłam wiele etapów — i jak część z Was wie, opisywałam to już nie raz. Szkoła zawsze mnie przerastała, a jednocześnie Bóg był tą siłą, która pchała mnie naprzód. Dzięki Niemu nie zatrzymałam się, a ludzie wokół — przyjaciele, nie zawsze najbliżsi — próbowali razem ze mną radzić sobie z moją diagnozą i tym, co przynosiła. Przez lata wyjeżdżałam na rekolekcje do pewnego ośrodka. To właśnie tam zaczęłam godzić się z odejściem bliskich mi osób i z tym, że życie czasem prowadzi nie tam, gdzie chcemy. Poznałam tam wielu przyjaciół — dobrych, empatycznych, prawdziwych. Był tam też jeden ksiądz, który rozumiał niepełnosprawność głęboko i szczerze, jakby znał ją od środka. Dzięki niemu zbliżyłam się do Boga. Uczył nas, że niepełnosprawność nie jest końcem świata, że nasze życie nadal ma sens i wartość. Że my mamy wartość. Te ...